Co nowego?

Witamy po przerwie. Mieliśmy problemy techniczne związane z przenosinami na inny serwer oraz aktualizacją oprogramowania. Na szczęście udało się je rozwiązać. Zapraszamy do odwiedzania naszej strony!
 
Strona główna arrow Studium przypadku arrow Aga - opóźniony rozwój mowy
Aga - opóźniony rozwój mowy Drukuj Poleć znajomemu
06.04.2008.
Aga  przyszła do mnie z mamą w listopadzie 2007 roku. Miała wtedy prawie 3 latka (2 lata i 10 miesięcy). Posługiwała się kilkoma słowami, onomatopejami i gestami.

W ciąży nie było żadnych problemów. Dziewczynka urodziła się o czasie, przez cesarskie cięcie (powód: słabnące tętno dziecka), otrzymała 10 punktów w skali Abgar. Rozwój psychoruchowy dziecka przebiegał bez problemów, Aga nie chorowała. Karmiona piersią do 10 miesiąca życia. Badanie słuchu prawidłowe, opinia neurologa i psychologa pozytywna. Dzieckiem zajmuje się babcia, rodzice pracują. Agnieszka rozumie i wykonuje  polecenia słowne. Nie lubi czytać książeczek, ale uwielbia słuchać piosenek i tańczyć.

Mama jest bardzo ambitna i zależy jej na tym, żeby córka mówiła. Uważa, że nie mówi z lenistwa i dlatego, że jest uparciuchem.

Aga to dziewczynka wesoła i energiczna, wie, czego chce i stara się, by inni spełniali jej zachcianki. Więc teoretycznie ma wszelkie powody, by mówić. Ale ona w tym czasie posługiwała się zaledwie kilkoma słowami i onomatopejami. Do różnicowania znaczenia słów np. lala jako zabawka i lala jako piosenka zmieniała intonację. Matka twierdziła, że świetnie rozumie, o co dziecku chodzi.

Zasób słownictwa Agi (z wywiadu i usłyszany w trakcie zajęć):

  • mama (i wołacz: mamo!)
  • papa (babcia)
  • tata (i narzędnik: tatou)
  • lala (lalka, piosenka)
  • dada (tata)
  • ja
  • ta (tak)
  • nie
  • dziadziu  (dziadek)
  • papu  (papa!)

oraz liczne wyrazy dźwiękonaśladowcze: mia (miau), au (hau), koko (kura), be (baranek) itp. Zamiast nazw przedmiotów używała samogłosek np. gdy coś chciała wziąć, a ja udawałam, że nie wiem, o co jej chodzi, mówiła ciągnąc mnie za rękę: ooo!!. Kiedy pytałam się jej (pokazując jakąś zabawkę), co to jest, słyszałam:eee!.

Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu i trwały około 30 minut. Nasze spotkania ograniczały się do zabaw, podczas których próbowałam skłonić dziewczynkę do jakiejkolwiek reakcji słownej. Bawiłyśmy się w "Dom".  W naszym domu byli: mama, tata,  córeczka, synek, mała dzidzia i kotek. Chciałam, żeby Aga była starszą dziewczynką, ale ona koniecznie chciała być małą dzidzią, (którą nazwała: Ja). Zabawa polegała na tym, że do Agi przychodzili po kolei wszyscy członkowie jej rodziny, pukali w drzwi, ona im otwierała, a oni na powitanie krzyczeli: Cześć! Moim zamiarem było wywołanie reakcji słownej na powitanie. Niestety, długo to się nie udawało (pierwsze: Cie! (cześć) usłyszałam po 7 tygodniach). Pytałam też Agi, kto przyszedł. Wymieniała: mama, tata, mia (kotek), ee (dziewczynka nie miała imienia), ee (chłopiec - też bez imienia). Po jakimś czasie (5 tygodni) pojawiło się słowo: opci (chłopczyk).

Wszyscy w naszej rodzinie chętnie bawili się w chowanego (próba wywołania takich słów: jest/ nie ma - poparte gestem: rozłożenie rąk/ oraz: gdzie?). Po 2 tygodniach mama oznajmiła, że jej dziecko powiedziało w domu: nie ma (i rozłożyło rączki). Potem pojawiło się również jest. Jak ktoś się schował, trzeba było go zawołać, żeby przyszedł do wszystkich: Chodź! (słowo to  pojawiło się już na drugich zajęciach z zabawą w chowanego).

Bawiłyśmy się też w inną zabawę w chowanego: pod puste kubki po Danonkach chowałam piłeczki pingpongowe (kubków było więcejniż piłek). Aga odkrywała po kolei kubki, a ja mówiła: jest/nie ma,  starając się w ten sposób zachęcić ją do reakcji słownej. Czasem zadawałam pytania: Jest piłka? Odpowiedź brzmiała: ta albo nie.

Inną ulubioną zabawą Agi była zabawa w słonika. Ja zakładałam na rękę pacynkę - słonika, ona miała dużo kolorowych klocków. Słonik bardzo chciał dostać klocki, więc prosił o nie: Daj! Daj!. Aga dawała mu klocki. Potem trzeba było je schować do pudełka. Teraz słonik podawał, a dziewczynka mówiła: da! / daj! / taj!.

Po kilku spotkaniach zmieniłam trochę reguły zabawy: słonik podawał klocki, Aga mówiła :daj!, ale słonik za każdym razem pytał się zdziwiony: Jeszcze?. U dziecko słowo "jete" (jeszcze) usłyszałam po 2 tygodniach.

Potem pojawiły się następne słowa np.: niuniu (nie wolno), ti (ty). A po dwóch miesiącach od rozpoczęcia terapii usłyszałam pierwsze wyrażenie (choć babcia dziewczynki już od tygodnia mówiła o tym, że Aga zaczyna budować wypowiedzi dwuwyrazowe): mama aaa (mama śpi - przy okazji zabawy w ulubiony "Dom").

Na zajęciach z Agą używałam do tej pory głównie własnych materiałów, ale wykorzystywałam również piosenki z Metody Dobrego Startu "Piosenki do rysowania" M. Bogdanowicz, M. Barańskiej, E. Jakackiej - śpiewałyśmy (ona nuciła po swojemu) i rysowałyśmy razem piosenki .

Agnieszka cały czas przychodzi na zajęcia. Będę opisywać dalszy przebieg terapii.

 

Nasza terapia od jakiegos czasu wygląda nieco inaczej: bawimy się już w prawdziwy dom. Aga jest co prawda nadal małą dzidzią, ale mówi więcej niż taki bobas. Coraz częściej używa zdań dwuwyrazowych, np. Daj pić!. Mamo! Daj jeś (jeść)! Ić tam (idź tam)! Odpowiada na pytania typu:

 - A jaki sok chcesz? Jabłkowy czy pomarańczowy?

- Japowy (jabłkowy).

Nie ma jeszcze pytań, myślę, że wkrótce się pojawią. 

 

 

 
« poprzedni artykuł

Strony partnerskie

© 2017 Logolandia - logopedia nie tylko dla logopedy :: Joomla! i Joomla! IE jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.